niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 1~! (cz.1)

Jesteśmy znów razem
Wspominam to, co było i szukam błędów
By nie powtórzyły się nigdy
By szczęście trwało wieczność
Jesteśmy znów razem
Badam swe uczucia i szukam skazy
By nie stracić Cię na zawsze
By nie skłamać przez przypadek
Jesteśmy znów razem
Moje serce szybko bije
I szczęście gości w mej duszy


 Szedł, nie patrzą, dokąd zmierza, zmierzał tam, gdzie zaprowadzą go nogi. Chciał uciec jak najdalej od tamtego miejsca. To był koszmar, który na zawsze zapamięta. Dlaczego? To proste, był bity i zmuszany do chorych fantazji, a to wszystko dlatego, że kochał piłkę.
 Teraz, jedynie czego chciał, to aby znów go zobaczyć. Szedł, chwiejąc się, trzymał się za prawą rękę z której sączyła się krew. Jego włosy były posklejane krwią i przylegały do jego twarzy, przez co nie bardzo widział drogę, którą zmierza..
 Na ulicach nikogo nie było i nie łatwo było mu iść, odgarnął włosy pokazując swoje lazurowe oczy, niegdyś wesołe, radosne, teraz pełne bólu i samotności. Dochodził do jakiejś szkoły. Rozpoznał ten budynek. To jego szkoła, a to znaczy że na boisku odbywa się trening.
 Każdy ruch sprawiał mu ból, lecz to nie było teraz ważne. Chciał tam być, zobaczyć ich, zobaczyć JEGO. Kierował się w stronę boiska, a po chwili usłyszał swojego kapitana, jak wydaje polecenia obrońcom, 'kapitanie' - pomyślał i powoli szedł do nich. Bolały go żebra przez co nie mógł dobrze oddychać ale nie przejął się tym. Podszedł pod górę i stanął obok wieżyczki, oparł się o nią ciężko dysząc. Nagle poczuł wiatr, delikatnie muskał jego twarz, spojrzał na przyjaciół. Ich zszokowane spojrzenia, kierujące się w jego stronę. Uśmiechnął się delikatnie. Widział go… Osobę którą kochał. Wpatrywała się w niego tak samo zszokowanym spojrzeniem.
 'Kyousuke' - pomyślał i osunął się nieprzytomny na ziemię, zdążył jeszcze usłyszeć swoje imię, rozchodzące się donośnym głosem w bębenkach jego uszu.
-Tenma! - krzyknął granatowowłosy, poczym podbiegł do chłopaka widząc, jak ten osuwa się na ziemię. Po chwili do niego podbiegła reszta drużyny i trenerzy. Wszyscy patrzyli na rannego chłopaka podnoszonego przez Tsurugi'ego, nie obchodził ich już trening. Cieszyli się, że ich przyjaciel wrócił.
 Do złotookiego podszedł Kidou, spojrzał na swojego podopiecznego, po czym krzyknął do siostry:
-Wezwij karetkę, szybko! – spojrzał, jak jego siostra szybko wyjmuje telefon i wybiera numer na pogotowie. Potem przeniósł wzrok na twarze członków drużyny. Radość, tęsknota, zmartwienie, smutek, ból. To wszystko działo się w głowach i na twarzach przyjaciół chłopaka.
 Chwilę później przyjechał ambulans, którym zabrano chłopca, a razem z nimi pojechał Kidou, by potem powiadomić ich o stanie Matsukaze. Gdy karetka odjechała, na twarzach drużyny malowało się zmartwienie, jednak Kyousuke to nie dotyczyło. Był wyraźnie zły, a raczej wściekły. Wściekły na człowieka, który zrobił to Tenmie.
 Endou ,widząc, że ich podopieczni myślami są przy koledze z drużyny, zarządził koniec treningu. Wrócili do klubu, by się przebrać i każdy poszedł w stronę szpitala, aby zobaczyć co z ich przyjacielem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz